Kolejną sytuacja. Dziewczyna znajdowała się dosyć długo w roli minusa i w końcu odeszła z relacji, prosi o radę. Nie będę opisywać to co się działo, w takich sytuacjach scenariusz przebiega mniej więcej podobnie. Po odejściu minusa, jego minus maleje, ponieważ ciśnienie, które wywierał na plusa zmniejsza się. Dlatego plus po jakimś czasie delikatnie próbuje się odezwać. To nie oznacza, że on chce wrócić, nie. Po prostu sprawdza teren. Czuje zdziwienie, może nawet dyskomfort, że ktoś, kto był dla niego przewidywalny, nagle się odwrócił. Dlatego nie wolno lecieć do plusa z otwartymi ramionami. Odpowiadać niegrzecznie i wylewać żale też nie jest właściwym rozwiązaniem. Najlepiej w takiej sytuacji odebrać telefon, grzecznie i krótko porozmawiać. Powołać się na pilne sprawy i szybko skończyć rozmowę. Spokojnie i życzliwie. Jednak minusowi zazwyczaj to się nie udaje. Chcąc nie chcąc zdradza siebie i wylewa całą swoją radość i tęsknotę na głowę plusa albo na odwrót, robi jakieś bezsensowne zarzuty. W sytuacji o której mowa, dziewczyna po prostu nawyzywała plusa, powiedziała mu wszystko, co o nim myśli, jakim jest draniem i męczycielem, że nie chcę go więcej widzieć i żałuje, że kiedykolwiek coś ją z nim łączyło. Minęła para miesięcy. Dziewczyna ochłonęła, przestała się interesować byłym plusem, zaczęła się spotykać z innym mężczyzną. Jednak jest jej bardzo wstyd przed byłym plusem za tamto swoje zachowanie. Pyta się mnie, czy będzie to na miejscu, jeśli wyśle mu list gdzie go przeprosi i wszystko mu wytłumaczy. Nie chce korespondować z nim, nie chce z nim być. Po prostu chce „poprawić zakończenie tej historii i zostawić po sobie dobre wspomnienie”. Dziwi się, że kiedyś tak jej zależało. Ale chce „przepisać zakończenie tej historii na swoją korzyść”. Pyta się, czy może tak postąpić, czy lepiej będzie po prostu zapomnieć o całej tej historii, o własnym poniżaniu się i głupocie.
Co można powiedzieć? Nie należy niczego pisać. To dotyczy wszystkich minusów, którzy w różny sposób pożegnali się ze swoimi plusami. Nie ważne jak to wyglądało- źle, głupio, histerycznie, krzywo, durnie, beznadziejnie. Pożegnaliście się i koniec.
Nie należy się pchać do niego z tłumaczeniami. Jakiekolwiek odejście zawsze będzie lepsze, niż próbowanie wrócić po to, żeby sobie i jemu coś udowadniać. Zostawcie już go w spokoju. Odseparujcie się i żyjcie szczęśliwie. To nie koniec świata. Nawet jak coś się nam nie udało, nie należy pogarszać sytuacji próbując ją „przepisać na nowo”. Nie uda się. Więc lepiej zostawić wszystko, jak jest. Nie udało się tu, uda się gdzie indziej.
To, że odczuwamy wstyd, że przejmujemy się tym, co kto pomyśli o nas, oznaczą, że ten ktoś wciąż decyduje o naszej samoocenie. I zależy nam pokazać mu siebie z jak najlepszej strony. Żeby ten ktoś o nas nie pomyślał źle.
NIECH ON MYŚLI SOBIE CO CHCE! Proszę zapamiętać sobie, że nigdy nie należy uzależniać własną samoocenę od innych osób. Nie ważne kim są. Kim by nie byli. Miejcie w nosie kto co pomyśli o Was. Zawsze będą myśleć źle. Albo dobrze. Nie może to wpływać na nasze samopoczucie, tym bardziej samoocenę. Po co starać się wpłynąć na ocenę nas przez kogoś, kto jest dla nas obcy? Obcy niech myśli sobie co chce. Obcy człowiek nas nie kocha i nigdy nie kochał, zdanie o nas miał takie sobie. Po co więc starać się za każdą cenę zmienić jego zdanie o nas?
Może dostając taki list z tłumaczeniami były plus pomyśli: ” Myliłem się, a ona jest taka dobra!” ? Nie sądzę. Prawdopodobnie pomyśli ” Czego ona znowu ode mnie chce? Popatrz, jak ją przycisnęło, nadal nie może zapomnieć”. Ale nawet jeśli nie pomyśli tak i pomyśli dobrze – pytanie znowu: po co nam to?
Tłumaczyć się można tylko w przypadku, kiedy ktoś bliski ma do nas zarzuty. Ale nawet wtedy nie należy się tłumaczyć. Lepiej po prostu zrobić coś dobrego dla tej osoby.
Zadawanie sobie pytania: ” Co ja w nim widziałam, skoro tak się go uczepiłam?” jest nie właściwe. To świadczy o tym, że myślimy, że gdyby człowiek spełniał nasze oczekiwania, wtedy można było by się go uczepić. Ale czepiać się nie należy nigdy i do nikogo. Uczepić się najlepiej zawsze siebie samego, swojego własnego kręgosłupa i siły, swoich własnych wsporników. Błędem jest nie to, że uczepiliśmy się niewłaściwej osoby. Tylko to, że w ogóle kogokolwiek uczepiliśmy się. Uzależniliśmy się od kogoś, oddaliśmy mu własne granice.
Nigdy nie należy stawać się tak bardzo uzależnionym od zdania innych ludzi. Nawet od najlepszego mężczyzny na świecie. Wtedy nie będziemy się wstydzić swojego zachowania. Uzależniając się, patrzymy na siebie oczami drugiej osoby, która nam się wydaje autorytetem, wydaje się lepsza od nas. Patrzymy i osądzamy siebie, czujemy wstyd, jak małe dziecko. Nie jesteśmy już dziećmi. Wyrośliśmy już dawno.
A wyjaśnić sytuacje można będzie, jeśli kiedyś przypadkowo spotkamy tą osobę na ulicy. Jeśli będziemy wówczas szczęśliwi, niezależni i żyjący swoim życiem. Wtedy można powiedzieć parę słów o tym, że nie mieliśmy kiedyś racji. Jeśli nie będziemy uważać swoje poprzednie błędy za koniec świata, tylko traktować to, co było z ironią i poczuciem humoru. Wtedy można spróbować wrócić do tematu. Albo jeśli mężczyzna sam będzie chciał kontaktu. Na siłę pchać się uszczęśliwiać kogoś, kto nie chce kontaktu z nami nie należy.
Czasami niektórzy terapeuci radzą zwrócić się do figury kogoś, kogo chcemy poprosić o wybaczenie. Czasami przynosi to dobry efekt. Ale tak czy inaczej są to różne triki dla świadomości. I lepiej bez żadnych trików i rytuałów zrozumieć, że jesteśmy wolnymi ludźmi. Wolnymi i niezależnymi. Od wstydu też.
